
Spór o odebranie psów w Kowalach. Organizacja Animals i sołtys przedstawiają różne wersje
W Kowalach odebrano kilka psów po interwencji organizacji OTOZ Animals. Relacje dotyczące stanu zwierząt i przebiegu działań znacząco się różnią.
W Kowalach doszło do odebrania kilku psów przez inspektorów organizacji OTOZ Animals. Najpierw przejęto starszego psa, któremu po odebraniu nadano imię Lenny. Według informacji organizacji, zwierzę było wychudzone, zaniedbane, miało skołtunioną sierść i problemy skórne. Po odebraniu psa rozpoczęto leczenie, wykonano badania, odrobaczono go i zabezpieczono przeciw pchłom.
Dzień później OTOZ Animals poinformowało o odebraniu kolejnych psów z tego samego miejsca: suki i jej szczeniąt. Organizacja podała, że psy były wygłodzone, zapchlone, zarobaczone i wystraszone. Z relacji inspektorów wynika, że zwierzęta bały się ludzi, nie znały smyczy ani obroży i nie były przyzwyczajone do spacerów.
Miejsce na Twoją reklamęZapytaj o ofertę →Sołtys Kowali, Ewa Hutta, przedstawia inną wersję wydarzeń. Zapewnia, że psy miały aktualne szczepienia oraz zapewnione jedzenie i wodę. Twierdzi, że kojce były zadbane i ocieplone, zwierzęta nie były trzymane na łańcuchach, a poza najstarszym psem reszta była zdrowa. Pani sołtys zaznacza, że psy należały do jej męża, a po jego chorobie opiekowała się nimi sama.
Według relacji sołtys podczas odebrania zwierząt nie było jej w domu. Twierdzi, że na miejscu nie było policji ani lekarza weterynarii i nie otrzymała żadnego dokumentu związanego z odebraniem psów. Sprawę zgłosiła na policję.
Obie strony przedstawiają odmienne wersje dotyczące zarówno stanu zwierząt, jak i przebiegu interwencji. Nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy sprawy.

